Jacek Krzemiński | 15.09.2021

„Be Local” – przewodnik bardziej dla mieszkańców niż dla turystów

Gdzie na Górnym Śląsku i w Zagłębiu warto zjeść tradycyjny śląski obiad, a gdzie lody, jak spędzić tam ciekawie dzień, mając w kieszeni tylko 50 zł, dokąd warto pójść z dzieckiem – tego wszystkiego można się dowiedzieć z wydanego właśnie przewodnika po Górnym Śląsku i Zagłębiu pt. „Be Local” (czyli „Bądź lokalny”). Napisała o tym Polska Agencja Prasowa.

„To nieoczywisty przewodnik po nieoczywistym regionie” – przekonują wydawcy i autorzy tej liczącej 300 stron książki.

– Myślę, że i mieszkańcy, i osoby tu przyjeżdżające, potrzebują takiego kompendium, którego do tej pory nie było. Brakowało szerszego spojrzenia na aglomerację, na Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię, która jest tak naprawdę jednym, większym organizmem miejskim, po którym podróżuje się jak w Warszawie między dzielnicami – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach jeden z autorów przewodnika, Michał Kubieniec.

– Ten region nie jest tak jednoznacznie zdefiniowany, jak Kraków czy Wrocław, o których wiemy, że są ładne, gdzie iść, co zwiedzać. Jego nieoczywistość jest jednocześnie jego największym atutem, podobnie jak różnorodność, bo tu, przechodząc z jednej dzielnicy do drugiej, wchodzimy nieraz do dwóch różnych światów – dodał.

Zdaniem kolejnej autorki – Aleksandry Czapli-Oslislo – wielkim walorem przewodnika jest to, że napisali go „lokalsi”, czyli miejscowi. – Dzięki temu patrzymy szeroko, przekrojowo, ale też subiektywnie – podkreśliła Aleksandra Czapla-Oslislo.

„Be Local” opisuje muzea, galerie sztuki, ciekawą architekturę, restauracje z podziałem na te najlepsze na śniadanie, popołudniową kawę czy wieczorny koktajl, ale też sklepy z jedzeniem i związane z nim wydarzenia, jarmarki, piekarnie, winnice, manufaktury. Z książki dowiemy się też, gdzie kupimy kwiaty, a gdzie prezent z recyklingu.

Pomysłodawcami przewodnika jest małżeństwo przedsiębiorców Joanna i Michał Komsta. Jak przyznają, impulsem do podjęcia projektu była większa ilość czasu podczas pandemii. – Chcieliśmy też w ten sposób wesprzeć miejsca, które najbardziej ucierpiały, czyli gastronomia – dodają.

„Be Local” wydano w nakładzie 10 tys. egzemplarzy. Jest w nim kod QR, który pozwala ściągnąć plik z angielskim tłumaczaniem tekstu. Ciekawostką jest „lokalsometr”, czyli lista rzeczy do zaliczenia i odhaczenia. Są wśród nich m.in. spacer po hałdzie, kulanie klusek śląskich czy wizyta na Pustyni Błędowskiej.

Więcej na stronie: be-local.pl

Źródło: Polska Agencja Prasowa