Jacek Krzemiński | 27.08.2021

Ceny działek w górach – gdzie najdrożej, a gdzie wciąż tanio

Bardzo drogie działki są w Zakopanem, Szczyrku, Karpaczu, Szklarskiej Porębie. Dużo tańsze w Wiśle, Ustroniu, Krynicy-Zdroju, a zdecydowanie tańsze w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim.

W raporcie PKO BP pt. „Puls nieruchomości: rynek nieruchomości w górach” czytamy: „Najwyższe ceny ofertowe gruntów budowlanych w pasie górskim i jedne z najwyższych w całej Polsce notujemy w Tatrach  (powiatach tatrzańskim i nowotarskim). Średnia cena ofertowa metra kwadratowego działki budowlanej w Zakopanem wynosi ok. 800 zł. Wysokie średnie ceny notujemy również w Karkonoszach  – w Karpaczu i Szklarskiej Porębie za metr kwadratowy działki budowlanej zapłacimy ok. 300 zł. Spośród miejscowości turystycznych Beskidu Śląskiego, popularnego wśród narciarzy, najdroższe działki są w Szczyrku (blisko 500 zł za m2). Tańsza jest Wisła (200 zł m2) oraz Ustroń (nieco ponad 100 zł za m2). Podobną cenę jak w Wiśle należy średnio zapłacić za metr działki w najpopularniejszej miejscowości turystycznej Beskidu Sądeckiego – Krynicy-Zdroju. Relatywnie tanio można kupić działkę pod inwestycję budowlaną w Bieszczadach”.

Jak jednak wskazuje ów raport, ceny nieruchomości w polskich górach, z wyjątkiem miejscowości typowo turystycznych, rosną wolniej niż na całym polskim rynku.

I często są wciąż naprawdę niewysokie. Według zamieszczonej w raporcie PKO BP mapy, pokazującej przeciętne ceny działek budowlanych, w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim średnie ceny gruntów budowlanych nie przekraczają 50 zł za metr kwadratowy, a w Ziemi Kłodzkiej – 60 zł za mkw. Choć to jedne z najpiękniejszych, najbardziej nastrojowych górskich miejsc w Polsce.

Ale z drugiej strony ceny rosną i tam, bo te części Polski również zyskują na popularności wśród budujących domy. „W ostatnich latach obserwujemy również wzrost inwestycyjnego zainteresowania Bieszczadami (powiaty leski i bieszczadzki)” – piszą autorzy raportu banku PKO BP. Dodają, że „Bieszczady oraz Beskid Sądecki szczególnie zyskały na popularności w trakcie pandemii, co można wiązać  z poszukiwaniem miejsca do pracy zdalnej o dużych walorach przyrodniczych i mniejszej gęstości zaludnienia”.

Większe zainteresowanie nieruchomościami w pasie górskim zaczyna się też przekładać na większą liczbę rozpoczynanych tam budów budynków mieszkalnych. Wprawdzie w zeszłym, pandemicznym, roku, ta liczba spadła. Ale już w tym roku, według danych zebranych przez PKO BP, wyraźnie wzrosła.

„Wzrost zainteresowania budową domu w górach w pandemii widoczny jest w analizie wniosków kredytowych na budowę domu składanych w Grupie PKO Banku Polskiego” – wskazują autorzy raportu.  „W 2020 udział takich wniosków dla domów wznoszonych  w pasie górskim w ogólnej liczbie wniosków był wyższy niż  w poprzednich latach, a w pierwszej połowie 2021, pomimo lekkiego spadku, wciąż sytuuje się na poziomach wyższych niż przed pandemią”.

„Analizując liczbę rozpoczynanych inwestycji mieszkaniowych widzimy zdecydowaną różnicę pomiędzy pasem górskim  a analizowanym miesiąc temu rynkiem nadmorskim” – dodają autorzy raportu PKO BP. „Otóż w nadmorskich kurortach obserwowaliśmy wysokie nasilenie budownictwa zarówno indywidualnego, jak i deweloperskiego, natomiast w górach notujemy ponadprzeciętne nasilenie jedynie w przypadku budownictwa indywidualnego. Na analizowanym obszarze budownictwo indywidualne zaspokaja nie tylko potrzeby własne, ale także potrzeby inwestycyjne (w tym pokoje na wynajem czy agroturystyka) oraz potrzebę drugiego domu nasiloną w trakcie pandemii”.

Z raportu warto przytoczyć jeszcze jeden fragment:

„Na obszarze górskim (Sudety, Karpaty, Góry Świętokrzyskie) najwyższe nasilenie budownictwa indywidualnego w 2021 mierzone liczbą mieszkań rozpoczynanych na tysiąc mieszkańców odnotowaliśmy w powiatach suskim, kieleckim, nowotarskim, tatrzańskim i myślenickim. Budownictwo deweloperskie odgrywa w górach istotnie mniejszą rolę, a jedynymi powiatami ziemskimi, gdzie notujemy regularną aktywność deweloperów, są położone na zachodzie powiaty karkonoski i lubański. Niższą aktywność deweloperów można tłumaczyć relatywnie wysokim nasyceniem analizowanego obszaru mieszkaniami oraz ograniczoną dostępnością gruntów budowlanych”.

Reasumując, kto marzy o domu w górach, wciąż jeszcze znajdzie w Polsce górskie miejscowości, gdzie działki są tanie i gdzie da się znaleźć tani dom. I tak, na szczęście, będzie jeszcze długo. Bo drogo jest tylko w tych miejscowościach (oraz ich okolicach), które są popularne wśród turystów i które są modne. Ale tam są też tłumy, od których wielu z nas (szczególnie tych, którzy mieszkają w dużych miastach) chce uciec.

Autor artykułu: Jacek Krzemiński