Jacek Krzemiński | 24.04.2021

Dlaczego powinniśmy wybierać polskie produkty i usługi?

Dlaczego powinniśmy kupować (wybierać) produkty i usługi polskich firm? Oto moja odpowiedź na to pytanie:

Pewnie wielu z Was zetknęło się gdzieś z hasłem „Kupuj polskie”. Ale nie każdy z Was wie, dlaczego właściwie miałby tak robić, nie każdy jest do tego hasła przekonany i niektórzy z Was reagują na nie wzruszeniem ramion. Zadając sobie pytanie: niby dlaczego miałabym/miałbym, kupując coś, wybierać w pierwszej kolejności produkty i usługi polskich firm?

Postaram się odpowiedzieć na to pytanie. Pierwszą rzeczą, którą powinniśmy wziąć pod uwagę, jest spowodowany pandemią koronawirusa kryzys gospodarczy, z którego dopiero wychodzimy. Przez pandemię i związane z nią obostrzenia ważą się w naszym kraju losy tysięcy miejsc pracy i firm. Każdy z nas może pomóc je ocalić, wybierając produkty i usługi polskich firm. Bardzo ważne jest też to, że przez kolejne fale pandemii i kolejne lockdowny potężne trudności, w jakimi zmaga się wiele polskich firm, wydłużą się i pogłębią. I polskim firmom będzie trudniej z nich wyjść niż koncernom zachodnim czy chińskim.  M.in. dlatego, że kraje zachodnie i Chiny stać na dużo większe, hojniejsze pakiety antykryzysowe dla swych firm niż Polskę i podobne do nas państwa. Dzięki temu szybciej niż my wyjdą z tego kryzysu. Tak już było po kryzysie finansowym w 2008 r. To też powinniśmy uwzględniać.

A teraz spojrzenie nieco szersze. Bardzo wielu Polaków wciąż nie bierze pod uwagę prostej zależności: jeśli kupujemy produkty i usługi polskich firm, to te pieniądze zostają w Polsce, to tworzymy i utrzymujemy tutaj miejsca pracy. Jeśli jednak kupujemy produkty i usługi zagraniczne, to nasze pieniądze wędrują zagranicę, wyprowadzamy miejsca pracy z Polski do innych krajów, tam je tworzymy i utrzymujemy. Trzeba przy tym dodać, że im więcej miejsc pracy w kraju, im mniejsze bezrobocie, tym wyższe zarobki. Bo jeśli przybywa miejsc pracy i potrzeba coraz więcej pracowników, rosną produkcja i usługi, a w ślad za tym PKB, to rosną też pensje. Gdy zestawi się wielkość PKB na mieszkańca z wielkością przeciętnych zarobków w różnych krajach, to widać wyraźnie, że im większy PKB, tym wyższe wynagrodzenia.

Jak wynika z danych Eurostatu, różnica w poziomie zarobków między Polską a zachodnią Europą w ostatnich ośmiu latach nie zmniejszyła się, ale zwiększyła. Nie wierzycie? To poczytajcie artykuł z portalu Business Insider (należącego do szwajcarsko-niemieckiego koncernu Ringier Axel Springer): https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/koszt-pracy-mamy-trzykrotnie-nizszy-od-sredniej-w-strefie-euro-i-przepasc-rosnie/sqb78dw

Po wejściu do UE wyemigrowało z naszego kraju na zachód Europy 2 mln ludzi. Bo w Polsce albo nie mieli pracy albo bardzo mało zarabiali, nie widzieli tu dla siebie perspektyw. Przed wstąpieniem do UE bezrobocie sięgało u nas 20 proc., a wśród młodych – aż 40 proc. Wysokie bezrobocie w Polsce wynikało w bardzo dużym stopniu z tego, że importowaliśmy dużo więcej towarów niż ich eksportowaliśmy, przez co traciliśmy bardzo wiele miejsc pracy i hamowaliśmy nasz wzrost gospodarczy. Przy wysokim bezrobociu pracodawcy nie musieli podnosić pensji, żeby znaleźć i utrzymać pracowników. I w związku z tym zarobki rosły u nas bardzo wolno.

To, że bezrobocie jest dziś w Polsce dużo mniejsze niż wtedy, wynika głównie z fali emigracji, która ruszyła po naszym wejściu do UE. Zarobki w naszym kraju są nadal kilkakrotnie mniejsze niż w bogatych krajach zachodnich i wciąż mamy dużo niższy od nich poziom życia. Pod względem wielkości PKB na mieszkańca Polska już 10 lat temu przestała skracać dystans dzielący ją od tych krajów, od Niemiec, Szwecji, Danii, Austrii czy Szwajcarii. Z tego też powodu różnica w wysokości zarobków między Polską a bogatymi krajami zachodnimi nie zmniejsza się, a w wyniku obecnego kryzysu znów może się powiększać. Ciągle bardzo wielu Polaków myśli o emigracji, bo w naszym kraju nadal trudno dostać dobrą, dobrze płatną pracę. Taką, dzięki której można godnie żyć, utrzymać rodzinę, kupić mieszkanie czy wybudować dom.

Firma badawcza GFK opublikowała niedawno ranking krajów europejskich pod względem siły nabywczej ich mieszkańców. Siła nabywcza pokazuje, ile za nasze pensje możemy kupić. Czyli bierze pod uwagę nasze zarobki, ale uwzględnia różnice w poziomie cen pomiędzy poszczególnymi krajami. Polska zajęła w tym rankingu jedno z ostatnich miejsc: 28. Według niego średnia siła nabywcza na jednego mieszkańca jest w Polsce trzy razy niższa niż w Niemczech, Irlandii, Szwecji i Austrii, 3,5-krotnie niższa niż w Danii i Norwegii i ponad 5-krotnie mniejsza niż w Szwajcarii.

To jednak da się zmienić i może przyczynić się do tego każdy z nas, właśnie przy robieniu zakupów. Nie wystarczy jednak zwracać uwagę na to, czy dany produkt jest wytworzony w Polsce czy nie, wybierać te z kodem zaczynającym się od cyfr 590, które nawiasem mówiąc wcale nie muszą oznaczać i w niejednym przypadku nie oznaczają, że produkt jest wytworzony w Polsce (tej sprawie poświęcony jest inny mój artykuł: http://zamoznapolska.pl/czy-kod-590-polski-produkt-produkt-wytworzony-w-polsce/). Chodzi o to, że najlepiej płatne miejsca pracy są w centralach, głównych siedzibach firm, gdzie zarządza się tymi firmami, planuje ich działania, gdzie projektuje się produkty, tworzy technologie, gdzie są działy marketingu, finansów, badań i rozwoju. Polskie firmy mają swe centrale niemal wyłącznie w Polsce. Jeśli więc kupujemy produkt polskiej firmy, to tworzymy i utrzymujemy te najlepiej płatne miejsca pracy w naszym kraju. Jeśli kupujemy produkt zagranicznej firmy, której centrala prawie w każdym przypadku jest w innym kraju, to tworzymy i utrzymujemy te wysokopłatne miejsca pracy zagranicą. To m.in. z tego powodu tak ważne jest, żeby powstawało jak najwięcej polskich dużych, globalnych firm, bo będą one miały swoje centrale, z najlepiej płatnymi miejscami pracy, w Polsce. My sami możemy do tego bardzo się przyczynić, wybierając produkty oraz usługi polskich firm i wspierając w ten sposób ich rozwój.

Większość polskiej gospodarki stanowią polskie firmy, tworzą one w Polsce więcej miejsc pracy niż firmy zagraniczne. Dlatego to przede wszystkim od ich kondycji zależy stan naszej gospodarki, poziom bezrobocia i wysokość naszych zarobków. I to kolejne uzasadnienie dla hasła „kupuj polskie”.

Te zależności doskonale rozumieją dużo bogatsze od nas nacje: Niemcy, Francuzi, Szwajcarzy, Duńczycy, Austriacy czy Japończycy. W krajach zachodnich, ale i np. w Chinach i Korei Południowej wspieranie rodzimych firm jest czymś powszechnym i oczywistym. Niemcy, Francuzi czy Japończycy wolą kupić swój rodzimy produkt czy usługę, nawet jeśli kosztują one więcej niż zagraniczne. Bo wiedzą, że to i tak w sumie im się bardziej opłaci. Niemiec zakłada konto w niemieckim banku, wybiera niemieckie produkty, ubezpiecza auto w niemieckiej ubezpieczalni, lata Lufthansą. Tak samo jest w większości krajów zachodnich, we Francji, Japonii, Szwajcarii, Austrii, Danii czy Holandii.

To dzieje się tam też na poziomie firm i instytucji: firmy i instytucje niemieckie w pierwszej kolejności zaopatrują się czy zlecają coś firmom niemieckim, francuskie – francuskim, japońskie – japońskim itd. Dlaczego? Bo wiedzą, że od tego zależy ich byt, rozwój gospodarczy ich kraju. Społeczeństwa zachodnie zdają sobie sprawę, że ich zamożność, poziom ich zarobków, poziom ich życia, w bardzo dużym stopniu stopniu zależy od tego, czy wspierają rozwój rodzimych firm, czy wybierają produkty oraz usługi rodzimych czy zagranicznych firm. To jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego te kraje są dużo bogatsze od nas, dużo bardziej rozwinięte gospodarczo i technologicznie, mają dużo wyższy niż my poziom życia, dlaczego zarabia się tam kilka razy więcej niż w Polsce.

W naszym kraju w większości liczących się branż, np. handlowej, ubezpieczeniowej czy budowlanej, dominują firmy zagraniczne, głównie zachodnie. W krajach zachodnich jest na ogół na odwrót: w większości liczących się branż dominują tam firmy rodzime. W dużej mierze właśnie z tego powodu, że na Zachodzie zwraca się dużą większą niż u nas uwagę na to, czy kupuje się produkty oraz usługi rodzime czy zagraniczne. Wybierając w sklepie np. tańszy produkt chiński zamiast droższego polskiego, niby oszczędzamy, ale faktycznie na tym tracimy. Z tych powodów, o których już mówiłem.

Decydując się na zakup importowanych produktów nawet wtedy, gdy są ich polskie, nie gorsze odpowiedniki, wspieramy zagranicznych producentów kosztem polskich firm. Które pozbawiamy w ten sposób kapitału, zmniejszamy ich możliwości rozwoju, a przez to zmniejszamy sobie szanse na wyższe zarobki. Każda polska firma, nawet ta najmniejsza, wytwarzając produkty i usługi, przyczynia się do wzrostu dobrobytu w Polsce. Wielu przedsiębiorców, ekonomistów, ale i np. międzynarodowa firma audytorsko-konsultingowa PwC, wskazuje, że bez licznych silnych, rodzimych przedsiębiorstw, które stworzą znane na całym świecie, globalne marki, własne nowoczesne technologie, nasz kraj nie zacznie gonić bogatych krajów Zachodu – pod wględem poziomu rozwoju gospodarczego, wysokości zarobków, poziomu życia.

Szczególnie ważne są firmy produkcyjne. Z wielu powodów. To najważniejsze dwa. Po pierwsze miejsca pracy w przemyśle są one na ogół lepiej płatne i trwalsze niż w usługach. Po drugie najbogatsze kraje Zachodu to w większości kraje z silnym przemysłem, który pozwala im na osiąganie nadwyżki eksportu nad importem, a w ślad za tym nadwyżek finansowych. Te kraje to m.in. Niemcy, Szwajcaria, Japonia i Korea Południowa. Fenomenalny sukces gospodarczy Chin czy Korei to wynik postawienia na rozwój przemysłu, z nastawieniem na eksport. Oba te kraje generują bardzo dużą nadwyżkę w handlu zagranicznym, m.in. w handlu z Polską. Nasz deficyt w handlu z Chinami sięga 100 mld zł rocznie.

Na koniec ważna uwaga. W świetle tego, co wcześniej napisaliśmy, bardzo cieszą wszelkie akcje zachęcające do kupowania produktów i usług polskich firm. Kluczowe jest jednak, żebyśmy wiedzieli, które firmy i marki są rzeczywiście polskie, mają polskich właścicieli. Bo często za polsko brzmiącymi nazwami produktów i usług kryją się firmy zagraniczne, co wynika także z tego, że przejęły one część znanych polskich marek, np. Wedel, Sokołów, Morliny, Wawel, Mieszko czy sieć handlową Biedronka. Bywa też tak, że zagraniczne koncerny tworzą na polski rynek nowe polsko brzmiące marki, po to, by lepiej u nas się sprzedawały. Przykładem tego jest marka Kropla Beskidu należąca do amerykańskiej Coca-Coli (Coca-Cola zastąpiła nią na polskim rynku wodę Bonaqua), Żywiec-Zdrój – francuskiego koncernu Danone i Nałęczowianka – szwajcarskiej firmy Nestle.

Dlatego zachęcam Was do zaglądania na strony z listami polskich firm i marek, na których sprawdzimy, które firmy i marki są faktycznie polskie:

Polskiemarki.info

Polskislad.pl

Kupujepolskieprodukty.pl

polskiekupujeto.pl

wspieramrozwoj.pl

https://www.facebook.com/WybieramPL

naszhandel.pl

Bardzo podobną funkcję spełnia bezpłatna aplikacja Pola. Aplikacja, za której pomocą sprawdzimy w sklepie – przy użyciu smartfona – nie tylko, czy dany produkt został wytworzony w Polsce, ale także czy to produkt polskiej firmy. Tę aplikację można ściągnąć ze strony pola-app.pl.

Takich inicjatyw jest u nas coraz więcej. Widać więc, że wielu z nas ta idea jest bliska. Mam nadzieję, że i Ciebie do niej przekonałem.

Jacek Krzemiński