Jacek Krzemiński | 28.08.2021

Suwałki – kwitnące Kresy

Byliście kiedyś w Suwałkach? Jeśli nie, to się tam wybierzcie. To miasto Was zaskoczy. Zaskoczy Was też, jeśli już tam byliście, ale przed laty. Tak, jak zaskoczyło mnie.

W czasie studiów i w pierwszych latach po studiach jeździłem na Suwalszczyznę niemal co roku. To był i jest po dziś dzień jeden z moich ulubionych zakątków w Polsce. Od niego zacząłem moją podróż poślubną (to była podróż po współczesnych polskich Kresach, po naszym wschodnim pograniczu).

Mam dużo dobrych wspomnień z Suwalszczyzny i duży sentyment do niej. I do dziś uważam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w naszym kraju (a wciąż nie ma tam tłumów turystów). Jeśli urzekał Was sielski krajobraz wioski Hobbitów z filmowej trylogii „Władca pierścieni”, to bardzo podobne miejsca znajdziecie właśnie na Suwalszczyźnie. Pokryte łąkami i polami pagórki, a między nimi jeziora, mniejsze i większe (na ogół z bardzo czystą wodą), dolinki, kręte polne dróżki, stojące w pojedynkę domy, wśród pól, okolone drzewami, rozsypane jak korale. Suwalskie polodowcowe krajobrazy są przepiękne. Gdy choć raz zobaczy się, od strony Smolnik, jezioro Jaczno (jedno z najpiękniejszych w Polsce), gdy trafi się nad jezioro Boczne, Szelment, Gaładuś, Hańcza czy Wigry, gdy zanurzy się w wyglądających jak tajga lasach Puszczy Boreckiej, gdy powędruje się drogą z Wiżajn do  Ejszeryszek, to już zawsze chce się tam wracać.

Jezioro Jaczno, fot. Jacek Krzemiński

Wyobraźcie sobie więc, że można byłoby w takim miejscu mieszkać na stałe lub przynajmniej przez dużą część roku, np. latem lub od wiosny do jesieni (choć Suwalszczyzna jest piękna przez cały rok). Jak i z czego tam żyć, zapytacie. Odpowiem tak: jeśli wybralibyście same Suwałki lub okolice tego miasta, ze znalezieniem pracy czy rozkręceniem własnej firmy nie powinno być Wam trudno.

Pamiętam Suwałki sprzed lat, z lat 90. i pierwszej dekady tego wieku, gdy większość średniej wielkości miast w Polsce raczej się zwijała niż rozwijała. Wtedy rzeczywiście wydawało się, że to miasto ospałe, miasto, które się zatrzymało, które się nie rozwija, pogrąża w zastoju, miasto peryferyjne i bez perspektyw. Potem słyszałem, że w Suwałkach wiele się zmieniło. Głównie dzięki tamtejszej specjalnej strefie ekonomicznej, w której ulokowało się wiele firm. Jest tam spora fabryka polskiej firmy Aquael, która jest jednym z największych na świecie producentów sprzętu akwarystycznego i sprzedaje swe produkty w 100 krajach. W Suwałkach, w strefie ekonomicznej, jest duży, zatrudniający kilkaset osób, zakład polskiej rodzinnej firmy Decco, produkującej profile okienne z PCV. Wybudowała tam swą fabrykę fińska firma Va-Varuste, wytwarzające m.in. fotele jachtowe. A także polska firma Padma, której produkty, m.in. ramy i lustra, można kupić np. w sklepach IKEA.

A to tylko część firm, które zainwestowały w strefie ekonomicznej w Suwałkach. Dość powiedzieć, że w tejże strefie powstało niemal 3 tys. nowych miejsc pracy. To bardzo dużo jak na miasto, które liczy 70 tys. mieszkańców. I jest to jedna z przyczyn, dla których może ono dziś pochwalić się niskim, nie przekraczającym 6 proc., bezrobociem (w lipcu tego roku było na poziomie 5,4 proc., podczas gdy w całym regionie wyniosło 7,4 proc.).

Dowiadując się o tym wszystkim, postanowiłem na własne oczy zobaczyć, jak Suwałki zmieniły się od czasu, gdy regularnie i często tam bywałem. I odwiedziłem je w te wakacje, gdy wypoczywaliśmy z rodziną w Płaskiej koło Augustowa. W Suwałkach trwał akurat festiwal bluesowy: „Suwałki Blues Festival”. Największy w Polsce plenerowy festiwal tej muzyki, ze świetnymi kapelami, nie tylko polskimi i nie tylko bluesowymi. Festiwal, którego mogłaby pozazdrościć Suwałkom Warszawa. W tym roku wystąpiły na nim takie gwiazdy, jak Martyna Jakubowicz, Wojciech Waglewski, Dariusz Kozakiewicz, SBB czy Kasa Chorych.

Część festiwalowych koncertów odbywa się w Parku Konstytucji 3 Maja, który jest jednocześnie jednym z dwóch głównych suwalskich placów. Mimo, że było niedzielne popołudnie i w parku trwał właśnie jeden z festiwalowych koncertów, bez problemu znalazłem miejsce do parkowania. Dlaczego o tym wspominam? Przyjedźcie autem w weekend do centrum Warszawy, Krakowa czy innego wielkiego polskiego miasta, spróbujcie tam wtedy zaparkować, a przekonacie się, dlaczego i to jest warte wzmianki.

Park Konstytucji 3 Maja przylega od wschodniej strony od ul. Kościuszki, najbardziej reprezentacyjnej ulicy tego miasta, dzięki zwartej, zabytkowej i ładnej zabudowie. „Dumą Suwałk jest neoklasycystyczna zabudowa ulicy Kościuszki, dziś z wielką starannością odnawiana” – czytamy o niej na stronie internetowej suwalskiego urzędu miasta. „Wzdłuż tej ulicy rozlokowała się większość zabytków: dom Marii Konopnickiej, dom rodziny noblisty Czesława Miłosza, dom znakomitego malarza Alfreda Wierusza-Kowalskiego oraz trzy kościoły: katolicki, ewangelicki i dawna cerkiew prawosławna, dziś służąca katolikom. Po obu stronach ulicy Kościuszki, połączone ulicą Chłodną, znajdują się odrestaurowane park Konstytucji 3 Maja i plac Marii Konopnickiej”.

O Placu Konopnickiej można powiedzieć, że to suwalski rynek. I nosi on miano tej wybitnej pisarki, bo Konopnicka urodziła się w Suwałkach i spędziła tam pierwsze lata swego życia.

Suwałki są ładnym, zadbanym i przyjemnym miastem, ale tym, co je najbardziej wyróżnia, poza pięknymi okolicami (na szczególną uwagę zasługuje Suwalski Park Krajobrazowy i Wigierski Park Narodowy) i bliskością wielu jezior, jest coś, co nazwałbym „oddechem w miejskiej przestrzeni”. Chodzi o to, że w Suwałkach poza ścisłym centrum zabudowa jest na ogół dość luźna, rozrzucona, jest dużo wolnej przestrzeni, dużo miejsca na zieleń. Wzrok ma się gdzie potoczyć, w mieście jest „przestrzeń”, nie jest ono ciasne i gęste, tak, jak większość miast. I to jest jego ogromny atut. A kolejnym jest to, że czuje się tu spokój, nie ma ścisku, tłoku, wielkomiejskiego zgiełku. Życie wydaje się toczyć tutaj niespiesznym rytmem, tak, jak w innych tej wielkości i mniejszych miastach. I to jest coś, co mnie w takich miastach fascynuje, co mnie do nich ciągnie, co mnie w nich urzeka. Może też dlatego, że ostatnie 29 lat swojego życia spędziłem w dwóch największych polskich miastach: cztery lata w Krakowie i 25 lat w Warszawie. Po tylu latach w tych głośnych i męczących molochach chce się z nich uciec. I ja uciekłem – od ponad miesiąca mieszkam w Mistowie pod Mińskiem Mazowieckim.

A wracając do Suwałk, to gdybym w nich mieszkał, nie chciałbym się z nich wyprowadzić. Gdybym z nich pochodził, chciałbym do nich wrócić. A gdybym miał jeszcze raz wybierać, gdzie uciec z Warszawy, gdzie uciec od korpo, odczłowieczonego, zdeformowanego świata korpobiurowców i wielkich miast, to Suwałki byłyby na szczycie listy miejsc, które brałbym pod uwagę.

Na koniec jeszcze jedno. Już za rok-dwa Suwałki będą połączone ekspresową dwupasmówką (S61 i S8) z Warszawą z jednej strony, a z granicą z Litwą z drugiej. Do granicy polsko-litewskiej jest z Suwałk tylko 27 km, a niedaleko za nią piękny Dzukijski Park Narodowy, uzdrowiskowe Druskienniki i litewskie pojezierza, z wielkimi, malowniczymi jeziorami koło Lazdijaj: Dusia, Metelys i Obelija.

Z Suwałk do Wilna, jednej z ładniejszych europejskich stolic jest jedynie 200 km, do Kowna, drugiego pod względem wielkości litewskiego miasta, tylko 120 kilometrów, a do nadmorskiej Kłajpedy, z przepiękną Mierzeją Kurońską – 330 km.

Zatem Suwałki, choć to nasze współczesne Kresy, wcale peryferyjne nie są. Z przodu mają warszawski salon letni, czyli Mazury, a za plecami Litwę, kraj nowoczesny, szybko rozwijający się i na wskroś europejski, a nie Rosję. Choć i do Rosji, a ściślej do Obwodu Kaliningradzkiego stąd niedaleko. Ale i ów Obwód to inna Rosja, dużo bardziej europejska i otwarta niż pozostała część tego kraju.

I niech nie przeraża Cię to, że Suwalszczyznę nazywa się polskim biegunem zimna. W dobie globalnego ocieplenia klimatu, fal upałów, i to może być atut. W każdym razie w ciepłych miesiącach tego bieguna zimna na Suwalszczyźnie się nie odczuwa, a zimą łatwiej tam o prawdziwą, śnieżną zimę. Prawdziwą zimę, którą doceniliśmy dopiero wtedy, gdy zaczęło jej u nas brakować.

Autor artykułu: Jacek Krzemiński